Ulubiona glinka peelingująca

Dzisiaj zapraszam Was na kilka słów o moim ostatnim ulubieńcu,z racji że z racji kończącego się lata intensywnie używam maseczek by oczyścić cerę po lecie i także mieć mniej to przenoszenia ponieważ szykuje mi się remont pokoju(w końcu :D ) Także zaczęłam mój "maraton" i codziennie lub prawie codziennie używam glinek także mogę podzieli się z Wami opinią o glince która skradła moje serce :)








Pewnie napisałabym o niej wcześniej gdyby nie to że musiałam po zużywać pootwierane opakowania glinek.W każdym razie przechodząc do sedna,bohaterem dzisiejszego postu jest rosyjska biała glinka peelingująca.

Jedyny minus jej to opakowanie o wiele bardziej cieszyłabym się ze słoika i kiedy zużyje moje glinki na pewno kupie jakąś w takim słoiczku bo jednak teraz nie jest to komfortowe ponieważ glinka znajduje się w dwóch 50 gramowych torebeczkach.

Wydajność jest dobra,na jedną aplikacje maseczki wystarcza mi ok jednej łyżeczki.Standardowo jak przy wszystkich glinkach.
A najważniejsze czyli efekty,czym ona mnie tak zachwyciła i tym samym przebiła chyba wszystkie inne glinki które dotychczas miałam.

Już sama nazwa mnie do siebie przekonała przez wyraz "peelingująca" jak wiecie bardzo lubię  peelingi do twarzy i jest to stały element pielęgnacji mojej  twarzy.Nie oczekiwałam efektu wow,ale po zmyciu tej glinki skóra naprawdę jest taka sama jak po peelingu enzymatyczny z Ziaji który wszyscy znają.Jest tak mięciutka że aż nie mogłam przestać się dotykać a po za tym świetnie potem wchłania nałożony krem bądź olejek.

Nie wiem jak w przypadku cer bardzo suchych ale przy mojej normalno-mieszanej cery ze skłonnością do przesuszania idealnie oczyszcza pory(oczywiście nie jest to efekt stały ) i matuje cerę.
Jeśli dodamy parę kropel olejku np z arbuza cera będzie nie tylko oczyszczona ale także nawilżona.Fajnie podkreślimy działanie glinek dodając hydrolatu zamiast wody.I pamiętajcie by nie dopuścić by glinka zrobiła skorupy na naszej twarzy,trzeba ją regularnie spryskiwać wodą bądz hydrolatem.


Znacie ją ? :) Ja powoli zmierzam się do zrobienia zamówienia na zsk by w końcu kupić hydrolaty i olejki do twarzy ale pewnie glinki też wpadną :)


Buziaki :) Słonecznego dnia :)

9 komentarzy:

  1. Nie znałam tej glinki. Jednak rzadko używam glinek, bo nie lubię ich zmywać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to fakt ,też czasami męczę się ze zmywaniem ich :)

      Usuń
  2. Mam ją i lubię bardzo :)
    Kochana ale masz na poczatku błąd w zdaniu 'W każdym razie przechodząc do sedna,bohaterem dzisiejszego postu jest rosyjska biała glinka peelingująca.' --> błękitna, nie biała chyba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie słyszałam o tej maseczce ale jeśli działa podobnie do Ziaji (którą lubię) to chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam bo daje podobny efekt jak po ziajce :)

      Usuń
  4. zdecydowanie bardziej wolę gotowe glinki w formie pasty. zawsze źle rozrabiałam te sypkie dodając zbyt dużo płynu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już po tylu razem nabrałam wprawy ale na początku tez nie moglam znalezc odpowiednich proporcji :)

      Usuń
  5. Nie przepadam za takimi glinkami ale mogłabym przetestowac :)

    http://allegiant997.blogspot.com/2016/08/sammydress-v2.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja korzystam z wegańskich kosmetyków jeżeli ktoś chce wiedzieć jakich to zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Vegan curly hair , Blogger